Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Petersburg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Petersburg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 listopada 2014

Niedzielny wieczór z Warszawy do Petersburga i z powrotem!

Któż lepiej może wprowadzić grupę słuchaczy w atmosferę Petersburga jak nie rodowita petersburżanka od lat mieszkająca w Polsce? Pani Nadzieja Dejneka pokazując mapy i najważniejsze zabytki miasta opowiedziała o jego historii i założycielu, carze Piotrze I.




Był on postacią niezwykłą. Incognito podróżował po krajach Rzeszy, Holandii oraz Anglii poznając zachodnie obyczaje. Po powrocie wprowadził wiele reform na wzór tych poznanych oraz narzucał zachodnie obyczaje – nakazywał obcinanie bród bojarom, picie herbaty, palenie tytoniu [sic!] i zmianę ubioru. Budując „Piotrogród” zatrudnił najlepszych włoskich i francuskich architektów, którzy bardziej niż z tradycji wschodu czerpali z klasycznych wzorców. 

Wbrew pierwszemu skojarzeniu miasto nie nosi nazwy swego pomysłodawcy, ale jego Patrona – Świętego Piotra (Sant Petersburg). Zbudowane zostało na bagnistym podłożu w delcie Newy nad Zatoką Fińską na terytorium obejmującym ponad 40 wysp. Dlatego zwane jest Florencją Północy. Zanim zbudowano mosty poruszano się łódkami lub pieszo po grubej warstwie lodu. Teraz w mieście jest 396 mostów, z których 14 największych otwiera się na noc w celu umożliwienia statkom przepłynięcia do jeziora Ładoga. Z opowieści naszego gościa wynika, że bywa to niekiedy problematyczne, szczególnie kiedy korzystając z białych nocy traci się poczucie czasu podczas romantycznego spaceru i nie można wrócić do domu.




Drugą część spotkania poprowadził Włodzimierz Kaczkowski, który zawitał do nas bezpośrednio z lotniska, wracając z Festiwalu na Gran Canarii. Jego opowieść była mniej przepełniona zachwytem. Miasto, które przez większość czasu jest mroźne, ciemne i wilgotne, w którego centrum znajduje się twierdza służąca za więzienie – wpływa na ludzi destrukcyjnie. Tą właśnie atmosferą przeniknięty był Fiodor Dostojewski i jego twórczość. To właśnie wpływało na liczne spektakularne opowieści o upadkach, tragicznych romansach, samobójstwach i morderstwach. Nie pomogły złocone kopuły i iglice, które w zamyśle architektów miały zastąpić blaski słońca. Depresja i psychoza ogarniała całe społeczeństwo. c.d.n


wtorek, 21 października 2014

Zapraszamy na najbliższą niedzielę 26.10


Jakie było miasto Raskolnikowa? Czy jest szansa, aby współcześnie przejść ścieżkami bohatera "Zbrodni i kary"? Jak Dostojewski ukształtował miasto i jak miasto ukształtowało jego? Jak przenika się atmosfera jednego z najpiękniejszych miast na świecie z kulturą popularną? Postaramy się odpowiedzieć na te i inne pytania.

Spotkanie rozpocznie rodowita petersburżanka przybliżając historię miasta oraz swoje historie z nim związane. W drugiej części nastąpi:

1. Prezentacja najważniejszych zabytków Petersburga bazująca na pracach Fiodora Dostojewskiego;
2. Odniesie do ówczesnej i współczesnej percepcji tych zabytków w oparciu o twory kultury (także popularnej): pocztówki, obrazy, inne dzieła literackie;
3. Opowieść o prywatnym odbiorze miasta i pokaz zdjęć.
4. Pokaz fragmentów filmów (m.in. „Przechadzka” 2003, reż. Aleksei Uchitel), których akcja rozgrywa się w Petersburgu z komentarzem.

Spotkanie poprowadzą:

Nadzieja Dejneka - Mgr historii i nauk o społeczeństwie, lektorka języka rosyjskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Urodziła się i wychowała w Petersburgu. Jej pasją jest balet i taniec.

Włodzimierz Kaczkowski, dyrektor Fundacji Scena Współczesna, reżyser, tłumacz, autor scenariuszy teatrów tańca, producent teatralny. Kolekcjoner starych fotografii i podróżnik.

Uwaga! Wyjątkowo spotkanie odbędzie się o 18:30! Centrum Scena Współczesna ul. Wspólna 61/101. 

piątek, 17 października 2014

Cerkiew Spas w Petersburgu

Cerkiew Spas na Krowi upamiętnia śmiertelny zamach na cara Rosji Aleksandra II z 1 marca 1881 roku dokonany przez polskiego szlachcica, Ignacego Hryniewieckiego. Oto malowniczy opis jednego z portali: 


"Zbliżała się godzina 14, gdy spod Pałacu Zimowego odjechały dwie karety. W pierwszej z nich siedział Aleksander II, w drugiej jego ochrona. Po bokach karet jechało 6 kozaków. Jednak na wąskim bulwarze nad kanałem Katarzyny, gdzie karety dotarły po kilku minutach, kozacy musieli jechać ściśle przy karecie. Tam na nich czekał Ryskow. Z całą siłą rzucił trzymaną bombę pod karetę, w której jechał car. Rozbłysk, ogromne uderzenie przewróciło Ryskowa, padł raniony jeden z kozaków jadących przy karecie oraz przypadkowy przechodzień. Kareta opadła na ziemię, lecz gdy pył opadł wyłonił się z niej car cały i zdrowy, odrzucając pomoc ochrony. Ryskow leżał już wtedy spętany przez ochronę. Car podszedł do niego, chciał popatrzyć w twarz temu, który pragnął pozbawić go życia.„Chwała Bogu jestem cały” westchnął car – jakby nie dowierzając, że chcieli go zabić. W tym momencie jak spod ziemi przy carze pojawił się Hryniewiecki mówiąc mu prosto w twarz <<Nie za wcześnie dziękujcie Bogu, Aleksandrze Nikołajewiczu?>> i cisnął trzymany z ręku pakunek między siebie i cara. Wybuch, tumany śniegu. Gdy już śnieg i pył opadły, oczom świadków ukazała się ulica pełna krwi. Obok siebie leżeli car i człowiek pragnący pozbawić go życia, Ignacy Hryniewiecki. Carowi wybuch urwał nogi, rozdarta było również dolna część podbrzusza. Hryniewiecki też był mocno poraniony, ale obaj żyli i byli świadomi. Do ochroniarza, który podbiegł do niego, car wyrzekł <<Zimno, zimno...>> i po chwili <<Nieście mnie do pałacu… tam… umrzeć>>.Cara niezwłocznie zawieziono do Pałacu Zimowego, gdzie zajęli się nim medycy. Lecz nie było w ludzkiej mocy uratować tak poharatanego człowieka. Około godziny 16 Aleksander II rozstał się z tym światem. Hryniewiecki przeżył ofiarę swego zamachu o kilka godzin. Wieczorem obaj już nie żyli."

O tych i innych zdarzeniach związanych z Petersburgiem będziemy opowiadać na Wspólnej 61 w dniu 26 października o godzinie 18.00. Zapraszam!

Włodzimierz Kaczkowski