Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moskwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moskwa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 kwietnia 2014

Arbat, mój, Arbat

Właściwie, czym jest Arbat? Znaną ulicą w Moskwie? Pewnie tak odpowiedziałaby większość turystów oraz przyjezdnych. Jest on jednak czymś znacznie ważniejszym i przez pięć wieków swojego istnienia uzyskał sławę ulicy, gdzie wrze życie twórcze, malarze wystawiają swoje prace i gra muzyka. Umiejscowione tutaj teatry kojarzą się z Puszkinem (jedna ze scen nazwana jest jego imieniem), Szalapinym (który w tym teatrze występował) i M. Tswetajewoj, która tutaj pracowała. Jest to miejsce, gdzie ludzie spacerują nigdzie się nie spiesząc.

Piosenka "Och Arbat, mój Arbat" powstała w 1959 roku. Autorem tego utworu jest Bułat Okudżawa (Булат Окуджавa), który chociaż nie był Rosjaninem (pochodził z rodziny ormiano-gruzińskiej), urodził się w Moskwie. Arbat był dla niego wyjątkowym miejscem, ponieważ w jednym z domów "miejscu szarym, typowym, pełnym codziennych problemów zwykłych ludzi, a jednocześnie pełnym tajemnic" spędził swoje dzieciństwo, mieszkając z bratem i babcią (rodzice zostali uznani za wrogów narodu - ojciec został rozstrzelany, a matka - skazana na lagry). To własnie ten Arbat później w piosence nazywał "religią", "ojczyzną", "przeznaczeniem", "radością i biedą" łącząc go ze swoją trudną młodością.

Co innego zauważa człowiek, który spędził przy tej ulicy część życia, a co innego odczuwa turysta, który przyjeżdża zobaczyć jedną z najbardziej znanych rosyjskich ulic. Arbat zmienił się od czasów Okudżawy, zachowując jednak najcenniejsze elementy krajobrazu - wciąż stoją tu te same stare kamienice, leży ten sam dawny bruk, a z zakamarków wyglądają duchy historii. 

Myślę jednak, że niezależnie od epoki to ludzie, którzy tutaj przebywają tworzą rytm i niepowtarzalną atmosferę tego wyjątkowego miejsca. Chyba dla tego, mając nawet 500 lat, ulica ta zachowuje swój urok nadal wabiąc turystów i mieszkańców miasta.

autorka: Kristina Żuk
red. Doro Marszałek



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Metro Moskiewskie 2033



Moskiewskie metro jest jednym z najstarszych i najbardziej rozbudowanych na świecie. Jego pierwsze projekty powstały w 1901 roku, a pierwszą stację uruchomiono w 1935 roku. Aktualnie ma ono 12 linii i 192 stacje. Dziennie korzysta z niego ponad 2,5 mln pasażerów.

Dlaczego jeszcze jest takie wyjątkowe? Ze względu na to, że powstawało przez cały wiek świetnie odwzorowuje ewolucję trendów architektonicznych prowadząc pasażerów przez pomieszczenia przypominające bogate pałace z kryształowymi żyrandolami i freskami oraz socrealistyczne, monumentalne, surowe wnętrza. Znajdują się tam prawdziwe dzieła sztuki – mozaiki, malowidła naścienne, płaskorzeźby, które odwołują się także do sztuki antycznej, gotyku, baroku i secesji. Powstające stacje były (a może nadal są?) „świątyniami” rządzących Rosją – w ważnych miejscach umieszczano ich portrety oraz symbole propagandy.

Metro oprócz swojej wartości komunikacyjnej oraz estetycznej było także pomyślane jako schron, na wypadek ataku (także atomowego). Krążą liczne legendy na temat specjalnych pomieszczeń służących jedynie władzy. Te wątki zainspirowały powstanie serii książek „opowiadających o ludzkości, która po katastrofie nuklearnej żyje w podziemnych tunelach i stacjach moskiewskiego metra”. Cykl otwiera powieść Dmitrija Glukhovsky’ego  „Metro 2033”, pomysłodawcy projektu. Autorami kolejnych tomów są mieszkańcy miast, w których także zbudowano podziemną komunikację. Ideę podziemnego państwa wykorzystali też twórcy gier komputerowych.




Więcej informacji znajduje się na stronie http://metro2033.pl/;


Zainteresowanym tematem polecamy także znakomitą pełnometrażową animację „Metrotopia” (2009) autorstwa Stiga Larssona (trylogia „Millenium”), Tarika Saleh’a i Fredrika Edina, która pokazuje jak w post apokaliptycznym świecie można manipulować ludźmi za pomocą metra i pewnego niepozornego specyfiku...





środa, 2 kwietnia 2014

Spotkanie I - 30.03 "Moskwa Michaiła Bulhakowa"


Pierwszego dnia czasu letniego najbardziej zmotywowani wielbiciele Moskwy i literatury rosyjskiej zawitali na inaugurację projektu „Podróże kulturalne. Z Warszawy w świat i z powrotem”. Na stole to, czym częstowano by nas pod trunek: domowy chleb żytni, smalec ze skwarkami, śledzie, kiszone ogórki, odwinięta z gazety kiełbasa i chałwa...

Rozpoczęliśmy od projekcji fragmentu serialu „Mistrz i Małgorzata” (2005, reż. Vladimir Bortko) i opowieści o ukazanych tam Patriarszych Prudach, przy których rozgrywają się pierwsze sceny. Czy Bulhakow opisał je w zgodzie z rzeczywistością?




Miłośnicy powieści i historycy od lat zastanawiają się, które miejsca autor miał na myśli i prowadzą spory, który dom należał do męża Małgorzaty i dlaczego w siedzibie organizacji literackiej MASSOLIT Bułhakow umieścił restaurację, której tam nie było. Jeśli chodzi natomiast o Patriarsze Prudy, to opisane ławeczki, na których dochodzi do spotkania  Berlioza i Iwana Bezdomnego z  Wolandem stoją od wielu lat goszcząc miejscowych i turystów. W okolicach parku nie było natomiast nigdy słynnego tramwaju, który doprowadził do dekapitacji…


Budynek MASSOLIT-u, w którym aktualnie znajduje się restauracja...

Nie ma wątpliwości, co do istnienia ulicy Sadowej 12 i mieszkania nr 50, które zajmowała demoniczna gromada. Po wydaniu powieści jego losy były równie interesujące, co opisane przez Bułhakowa przygody! Jak donoszą plotki stało się ono popularnym miejscem spotkań satanistów i ich mrocznych rytuałów. Walka dobra ze złem wychodzi także poza jego progi. Od lat ściany klatki schodowej pokrywane są tematycznymi rysunkami, które co jakiś czas mieszkańcy zamalowują. Więcej informacji oraz zdjęcia znajdziesz w poprzednim wpisie "Muzeum Bulhakowa">>

Pokój w stylu lat 30. XX wieku zaaranżowany w Muzeum Bułhakowa


Stolica Rosji to jednak nie tylko Bułhakowskie opisy. Okazuje się, że symbolem miasta jest coś zupełnie innego! Przed czym wypadało mieć zdjęcie? Przed największą armatą, która nigdy nie wypaliła podczas działań wojennych oraz przed dzwonem, który nigdy nie zadzwonił!


Stojąca na Kremlu Car puszka odlana z brązu w XVI wieku ma jeden z największych kalibrów na świecie! 


Car kołokoł pękł zanim został ukończony. Stało się to podczas pożaru w 1736 roku gdy jeszcze rozgrzany metal zalano wodą. Dopiero po stu latach podjęto się jego transportu i ustawiono go na cokole na Kremlu. 


Dom Mistrza?

Dom Małgorzaty?


Co jeszcze można uznać za symbol Rosji i jaki ma on związek z grą komputerową i post apokaliptycznym światem? O tym już za kilka dni w kolejnym wpisie! 

niedziela, 30 marca 2014

Muzeum Bułhakowa w Moskwie

"Na Sadowej 10 w Moskwie jest Muzeum Bułhakowa, a właściwie dwa muzea ostro rywalizujące ze sobą o odwiedzających i oskarżające to drugie o "fałszywkę". Jedno obszerne na parterze i drugie w sąsiedniej klatce schodowej na czwartym piętrze we właściwym mieszkaniu Bułhakowa w komunałce, gdzie w powieści pojawia się ekipa Wolanda. Oba muzea mają swojego kota, albo być może jeden kot dorabia na dwa etaty." - Włodzimierz Kaczkowski







piątek, 28 marca 2014

Na ul. Sadowej walka dobra ze złem wciąż trwa...

"Wróciłem z dalekiej podróży... a w Moskwie przy Sadowej 10, na klatce schodowej przed mieszkaniem 50, gdzie zakwaterowała się w 1929 roku ekipa Wolanda trwa odwieczna walka miedzy tymi, którzy chcą zostawić swój ślad czci dla Mistrza i jego postaci, a tymi, którzy chcą, żeby było schludnie. Zapraszam na spotkanie w niedzielę 30 marca o godz. 18.00 na Wspólną 61 lok. 101, będziemy rozmawiać o literackiej Moskwie Bułhakowa, Jerofiejewa, Głuchowskiego, Okudżawy i innych" - Włodzimierz Kaczkowski







czwartek, 27 marca 2014

Moskwa Bulhakowa coraz bliżej!

Film z "Arbatu" z muzyką Bułata Okudżawy w tle. Kontynuujemy zwiedzanie przed niedzielą  Więcej informacji o tym miejscu już 30.03 o 18:00 podczas spotkania. Wspólna 61/101.





czwartek, 13 marca 2014

O Patriarszych Prudach

Prudy to oczywiście stawy, było ich zdaje się tutaj kilka, stąd liczba mnoga, ale pozostał jeden, podobno zaopatrywały w ryby siedzibę patriarchatu cerkwi, który znajdował się w pobliżu, stąd nazwa, poniżej link do pierwszej części rosyjskiej serialowej realizacji "Mistrza i Małgorzaty", która ma tę wyższość nad innymi, że aktorzy myślą i mówią po rosyjsku a wszystko rozgrywa się w autentycznych miejscach, opisanych przez Bułhakowa. Na początku więc długo możemy się rozkoszować widokiem "Patriarszych Prudów" , dodano tylko budkę z napojami i tramwaj, który podobno zresztą nigdy tam nie jeździł.